Witam.
Na blogu tym będę dzielił się swoimi przemyśleniami na różne tematy. Nie mam zamiaru skupiać się na tym, co jadłem na obiad, ani zwierzać się w sprawach typu: zakochałem się w Mariolce. Nie będzie to blog intymno-powszechny. Nie będzie też pisany “pod publiczkę”.
Ciężko nie napisać czegoś odnoszącego się do świąt. W końcu wszyscy o nich pewnie myślą. Sprawa osobista jak kto i czy w ogóle je przeżywa w wymiarze religijnym. Nie o tym mowa. Może moje wrażenie są tylko moimi wrażeniami, ale jakoś pozytywnie widzę “gorączkę przedświąteczną” w tym roku. Nie zauważyłem tego charakterystycznego, komercyjnego przesytu, który widziałem nieraz w poprzednich latach. Telewizji nie oglądam, ale z tego co jednym okiem i uchem do mnie dociera, to chyba nie przeginają. Portale internetowe też jakoś w normie. Raczej wątpie, żeby tego przesytu rzeczywiście nie było, ale chociaż dobrze, że ja go nie widzę. Widać, że ludziom żyje się trochę lepiej. Wysatrczy spojrzeć na autobusy, które zaczynają przypominać towarowe a nie osobowe środki komunikacji. Ludzie z torbami, których objętość przekracza objętość ich właścicieli, to chyba najbardziej charakterystyczny obrazek ostatnich dni. Jakby to powiedział Jurek Kiler: “W sumie jest git.”. Trzeba tylko znaleźć jeszcze jakiś umiar w tych wszystkich przygotowaniach i zakupach, i pamiętać, że przecież te rzeczy są dla nas, a nie my dla nich.
good szpilen SEx :P
Zawsze, co roku, mam moralnego kaca w okresie przed i w czasie Świąt.
Czuję w sobie winę. Z powodu KOMERCJALIZACJI.