Przeczytałem dziś ciekawy artykuł w “Press” z kwietnia 2006 (Ameryki tu nie odkrywam, może wszyscy czytali) o reklamach skierowanych do grupy wiekowej 18-24, do której nawiasem mówiąc się zaliczam. W tym oto artykule pt. “Top Target” Małgorzata Zgutka napisała sporo ciekawych rzeczy, przywołując też opinie innych. Artykuł traktuje głównie o strategii robienia reklam adresowanych do wspomnianej grupy wiekowej. Przyznam, że uogólniona analiza młodzieży jest moim zdaniem trafna. Chociaż, jak już kiedyś pisałem, nie lubię uogólniać w takich kwestiach klasyfikowania kogoś do danej grupy i opisywania. Ale nie o tym. To, co dla laika w sprawie metod robienia skutecznych reklam (czyli dla mnie) było zawsze oczywiste, to fakt, że reklama operująca jakimś slangiem (którego w dodatku nikt nie używa, a jednym z powodów jest to, że zanim zrobiono tą reklamę, to slang w tym czasie się zmienił 3 razy), jakimiś czapkami z daszkiem do tyłu, czy melodeklamowanie, że “wszystkie ziomki jedzą tylko lody Koral”, w kręgu 18-24-latków nie ma szans spotkać się z czymś innym niż wyszydzenie, czy zażenowanie. W tym artykule ta oczywistość była przedstawiona w miarę odkrywczo, co może być usprawiedliwione, ale też pokazuje mi, jak czasem niezrozumiała jest młodzież dla “dorosłych”.

W którymś z ubiegłorocznych numerów “Press” był też ciekawy wykres. Przedstawiał on odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu dany sportowiec kojarzony jest z markami, które go sponsorują. Po pierwszych kilku nazwiskach, zakryłem dłonią wykres i próbowałem zgadnąć markę, która była najbardziej kojarzona ze sportowcem, jako marka go sponsorująca. Smiać mi się zachciało, kiedy doszło do Hołowczyca. Wykres przedstawiał, bez wyraźnej przewagi żadnej z nich, firmy typu Castrol, Dębica. Ja obstawiłem Lays, ale ku mojemu zdziwieniu Laysów nie było wcale…

Na koniec dzisiejszego postu, zamieszczam screena z mojej listy “Po wpisaniu tych fraz wyszukiwarki pokazały Twojego bloga”. Trochę się zastanawiałem, dlaczego po wpisaniu takiej frazy, wyświetlił się mój blog, ale co tam…

tyty

2 Odpowiedzi do “”


  1. 1 slawek czerwiec 4, 2007 o 3:51 pm

    Najważniejsze w reklamie jest “nie ważne czy dobrze, czy źle, byle po nazwisku”. Ludzie robiący reklamy nie są tak głupi jak by się wydawać mogło… Podany przykład lodów koral jest akurat moim zdaniem nietrafny, bo raczej skierowany do młodszej grupy odbiorców niż 18 – 24 lata, a i Ci właśnie starsi może akurat kupią ów lody dla tzw. zwały, czy beki, czy jak to się tam teraz mówi;) Oczywiście gdyby tak sie zareklamowala firma sprzedająca odzież, albo komórki, to zapewne byłby to błąd, ale w przemyśle spożywczym wcale nie jest takie bezpodstawne. poprosiłbym może link do artykułu o którym mowa, ażeby samemu móc sobie wyrobić nieco konkretniejsze zdanie na jego temat. Pozdrawiam:)

  2. 2 Belizariusz czerwiec 4, 2007 o 4:34 pm

    Mam wrażenie, że nie przeczytałeś dokładnie mojego posta.
    A co do linka do artykułu, to nie ma tak dobrze. Siedziałem kilka godzin w bibliotece przeglądając Press w poszukiwaniu materiałów do referatu i w ten sposób natknąłem się na ten artykuł. Jeśli zapał nie ostygł, to odsyłam do Press nr 4, 2006.


Dodaj komentarz