Nie masz wrażenia, że Polska ociera się o dwuwładzę? Dwa ośrodki – prezydencki i rządowy – chcą rządzić Polską. Mimo, że większą legitymację ku temu ma prezydent, to premier i rząd ma w naszym kraju do powiedzenia najwięcej. Prezydent robi, co może, by mieć we władzy jak największy udział. Robi tak, ale dopiero od czasu, gdy premierem został Tusk. Stara się tworzyć silny ośrodek, mający być przeciwwagą dla rządu. W prawie każdej sprawie prezydent, czy to bezpośrednio, czy przez swoją Kancelarię, której uosobieniem jest Pan Mała Dziewczynka ztj Michał Kamiński, zabiera głos. Konstytucja nie precyzuje jasno niektórych kwestii – w których sprawach ważniejszy (to słowo specjalnie przeze mnie dobrane) jest premier, a w których prezydent. Wtedy zaczyna się kompromitująca cały kraj szarpanina, którą każdy zna – Pan Mała Dziewczynka ztj Pan Zjadłem Wszystkie Rozumy szczeka zajadle, na co, przyznać trzeba, kulturalniej reaguje środowisko Platformy Obywatelskiej. Jestem zwolennikiem systemu prezydenckiego, ale jeśli go nie ma, to prezydent musi się z tym pogodzić. Poza tym, należałoby popracować nad konstytucją. Polska to taki dziwny kraj, gdzie zawsze najważniejsze akty są niedopracowane i są źródłem sporów. Wracając do prezydenta – jego wzmożona aktywność zaczęła się dopiero po przejęciu rządów przez PO. Wcześniej, mimo zapowiedzi z kampanii wyborczej, nie był jakoś przeaktywny. Teraz zdaje się to nadrabiać. Myślę, że prawdopodobnie jest to związane ze zbieraniem argumentów na przyszłą kampanię prezydencką, a uważam, że nie służy dobru kraju. Niech Platforma pokaże, co potrafi. Potem ją ocenimy, ale póki co, niech rządzi.
Polska to nie jest żaden dziwny kraj, prawo co do zasady (jako, że stworzone przez człowieka) nie jest idealne. Ponadto w demokracjach zazwyczaj jest bałagan prawny a w szczególności w tak młodych jak nasza, z tą mentalnością odziedziczoną po PRL.
A co do sporów kompetencyjnych, uważam, że trzeba zmienić konstytucje i zdecydować się na system parlamentarno-gabinetowy, lub prezydencki. A może wprowadzić dziedziczną monarchię konstytucyjną… ;) Tak czy owak te spory były, są i będą, póki się prawa nie uporządkuje.