Ostatnio kilka razy otarłem się o jakieś debaty typu: Co z polską prawicą? Ni stąd ni zowąd dyskusja pełną gębą. PiS zjechał trochę w sondażach i się zaczęło przepowiadanie przyszłości. Co będzie z PiSem? Kto będzie po PiSie? Jaka będzie rola PO? Burza w szklance wody, rzekłbyś. Jak dzisiaj to wygląda? Rządzi partia nijaka, bezideowa, bagno. Mówi się, że bagno to po prawej stronie sytuować należy. Moim zdaniem, ani po prawej, ani po lewej. Ot, bagno. Jednak pozycja PO widziana jest na “ledwożeprawicy”, ale jednak – na prawicy. PiS – jak uważają ci, co głosu najwięcej mają, to prawica bezapelacyjnie. No więc, co z tego wynika? To, że Polska prawicą stoi? Skoro PO i PiS mają 78% mandatów w Sejmie… Dlaczego w takim razie wylewać litry atramentu na ten temat?
Wiele jest odcieni czerwieni…
Po czynach partie osądzać, nie po deklaracjach. Oczywiście tak PiS, jak i PO to socjaluchy, tyle że w PiS widzi się ultranarodowców (niesłusznie, jak pokazuje zgoda na podpisanie traktatu “lesbońskiego”) a w PO ultraliberałów (również niesłusznie). Obie partie mają lekko konserwatywne skrzydła, stąd zapewne postrzeganie ich jako prawicowe, ale ponieważ żadne z tych ugrupowań nie ma jaj, to są to skrzydełka tylko na pokaz, ot takie ptaki-nieloty.
Czy PO można nazwać bagnem? Może z wierzchu na takie wygląda, ale pod tym kryje się twarda demokratvczna skała, a całość wydaje lewicowy smrodek…