Czym jest szczęście?

Od czasu, kiedy stałem się “uczniem” Schopenhauera, uważałem, podobnie jak Artur, że szczęścia to człowiek za życia nie osiągnie. Cały czas będzie do czegoś dążył i nigdy nie zazna spełnienia. Potem spotykałem różnych ludzi, czytałem wywiady, oglądałem programy. I nierzadko ludzie mówili, że są szczęśliwi. Myślałem sobie, że im się coś myli i nie wiedzą w takim razie, czym jest szczęście. Tak myślałem, bo będąc pod wpływem Schopenhauera, sformułowałem definicję szczęścia, która mówiła, że jest to stan, w którym nie oczekuje się niczego więcej ponad to, czego już się doświadczyło, bądź doświadcza. Po czasie, pod wpływem innej już sytuacji, zmieniłem radykalnie, jak mniemam, swój ogląd na istotę szczęścia. Od tego czasu zacząłem przychylać się do poglądów Epikura, nie jako takich, lecz jego definicji i sposobu pojmowania szczęścia właśnie. W tym momencie, niestety, pewnie konieczne jest, bym chociaż w jednym zdaniu napisał, że epikureizm nie wychwala hedonizmu, jak to gdzieniegdzie się utarło. Otóż filozofia Epikura miała w sobie coś, co widać także u Schopenhauera, z tym że u Artura miało to gorzki smak. Schopenhauer jedyną ucieczkę - i to właściwie dosłowną - od popędów, ciągłego dążenia do szczęścia, którego i tak nie da się osiągnąć, widział w odwróceniu od tej pogoni uwagi. Dla Epikura natomiast szczęście było w zasięgu ręki. Wymagało co prawda ascezy i odrzucenia zmysłowych potrzeb, więc było trudne, ale jednak osiągalne.  Epikur dotyka, według mnie, sedna szczęścia, wiążąc je najściślej z ataraksją, czyli spokojem duszy. Jako drugi wyznacznik szczęścia wymienia aponię, czyli bezboleśność ciała. Czy szczęście to coś więcej, aniżeli połączenie ataraksji i aponii? Zadajmy sobie to pytanie.

4 Odpowiedzi do “Czym jest szczęście?”


  1. 1 rotus kwiecień 18, 2008 @ 10:51 przed południem

    ostatnio czytałem o kolesiu, który tak sie najebał, że zgubił protezę nogi i nawet tego nie zauważył.. dopiero na drugi dzień ktoś ją odniósł na policję, która oddała ją wielce zdziwionemu właścicielowi.. to jest szczęście!

  2. 2 kiwi kwiecień 18, 2008 @ 10:59 przed południem

    to, co opisujesz to nie szczęscie, tylko apatia. Nie podoba mi się Twój sposób pisania. O Schopenhauerze piszesz jakby był Twoim lovaboyem. Nie wstawiaj “właśnie” na końcu zdania, ani “otóż” na początku. W połączeniu z dziwacznym, takim “patetycznym” szykiem brzmi to jakbyś pozjadał wszelkie rozumy, tymczasem treść traci na wartości. Ostatnie zdanie sugeruje że nie jestem dla Ciebie odpowiednim rozmówcą, bo nie zadam sobie pytania którego nie rozumiem. A jeśli rozumiem, to Twoje wywyody nie wnoszą nic nowego.

    Przepraszam za surowość.

    ;)

  3. 3 kiwi kwiecień 18, 2008 @ 11:03 przed południem

    “W tym momencie, niestety, pewnie konieczne jest, bym chociaż w jednym zdaniu napisał, że epikureizm nie wychwala hedonizmu, jak to gdzieniegdzie się utarło.”
    teraz wszyscy zastanówmy się, czy jest to “konieczne”? czy “niestety”? no i “może w jednym zdaniu”, ale pewnie byś cierpiał gdyby było ono prostsze.

    Przepraszam, ciężko się powstrzymać.

  4. 4 Belizariusz kwiecień 18, 2008 @ 11:10 przed południem

    Ty za to piszesz, jakby Twój rozum zjadł Ciebie, człowiek :)

Napisz odpowiedź