O powodzi, zapomogach i sprawiedliwości

Ze złością obserwuję najnowsze poczynania polskiej elity politycznej. W obliczu powodzi wszystkie kluby poselskie są zgodne: trzeba koniecznie przeznaczyć środki z budżetu państwa na zapomogi dla, jak to się mówi,  powodzian.

Jeśli do tego dojdzie, będzie to kolejne łajdactwo władzy. Dlaczego tak nazywam ewentualną decyzję o przeznaczeniu pieniędzy z budżetu na pomoc tym biednym, skrzywdzonym przez żywioł, zrozpaczonym ludziom, którzy nie wiedzą, co począć? Muszę być “bez serca”… A może jest jednak inaczej?

Pracujący obywatele państwa są opodatkowani, co oznacza, że z każdej wypracowanej przez nich  kwoty pieniężnej państwo “odciąga” ( jak to się eufemistycznie określa, zamiast lepiej pasujących słów typu: “przywłaszcza”, “zabiera”, “kradnie”) pewien pokaźny odsetek. Pieniądze te wędrują do szeroko rozumianego aparatu państwa. Mają być przeznaczane na bardzo wiele różnych celów, m.in. na wojsko, służbę zdrowia, administrację, siły porządkowe i sądownictwo, infrastrukturę… Aby jednak podatki były sprawiedliwe, u ich podstawy musi leżeć pewna fundamentalna zasada, pewien wspólny mianownik dla wszystkich tych celów, na które państwo ma przeznaczać pieniądze z budżetu. W myśl tej zasady, środki, którymi zarządza państwo, mają być przeznaczone na cele, przynoszące pożytek potencjalnie WSZYSTKIM obywatelom. Zatem, wojsko broni WSZYSTKICH, szpitale leczą WSZYSTKICH, policja pilnuje WSZYSTKICH, sądy rozpatrują sprawy WSZYSTKICH, a po drogach publicznych mogą jeździć WSZYSCY.

Zapomogi dla poszkodowanych w powodzi są niesprawiedliwe, bo nie służą ogółowi społeczeństwa. Odbudowanie za pieniądze jakiegokolwiek obywatela domu innego obywatela, bez zgody tego pierwszego jest pogwałceniem sprawiedliwości. Jest to naganne moralnie. Dlatego władza postępuje w tym kontekście nieetycznie, przeznaczając pieniądze społeczeństwa non pro publico bono. Nieetyczne jest również domaganie się przez pokrzywdzonych w powodzi takich datków ze strony rządu. Jest to wyciąganie ręki po pieniądze reszty obywateli bez pytania ich o zgodę. Po pieniądze, które ci obywatele “odprowadzali” na zupełnie inne cele.

Jarosław Kaczyński szafował dziś pojęciem “solidarności” , podkreślając, że główna rola jej uskutecznienia należy do państwa. Jeśli przyjąć, że “solidarność” to wzajemne wspieranie się i współdziałanie, to pytam się Jarosława Kaczyńskiego: Czy państwo ma swoje własne pieniądze, żeby wesprzeć nimi powodzian? Pozwolę sobie sam odpowiedzieć: Otóż państwo nie ma swoich własnych pieniędzy, nie może więc zachować się solidarnie z powodzianami poprzez danie im zapomóg. Może i powinno zachować się solidarnie poprzez skierowanie w miejsca dotknięte powodzią swoje służby – straż pożarną, ratowników medycznych, policję, a nawet wojsko, bo to są instytucje powołane do służby obywatelom w potrzebie. O bezpośrednich zapomogach ze strony państwa dla konkretnych osób mowy jednak być nie może.

Co więc zrobić w tej sytuacji, żeby pomóc powodzianom finansowo, tak żeby było to moralnie pozytywne i RZECZYWIŚCIE solidarne? Jeśli państwo da poszkodowanym moje pieniądze nie pytając mnie o zgodę, to czy wtedy okazuję się solidarnym? Nie. Żebym okazał się solidarnym, żebym okazał się jakikolwiek w ogóle, to ja, a nie ktoś inny, muszę podjąć działanie. Zatem solidarni z powodzianami możemy być tylko wtedy, kiedy to właśnie MY bezpośrednio się z nimi solidaryzujemy. Dlatego w celu pomocy finansowej twórzmy fundacje, stowarzyszenia i organizacje pozarządowe, do których będziemy przesyłać nasze pieniądze z konkretnym przeznaczeniem, na pomoc potrzebującym. Twórzmy specjalne konta, na które możnaby wpłacać pieniądze dla powodzian. Przekazujmy nie tylko pieniądze. Niech każdy daruje to, czym jest bogaty.

Nie byłoby jednak całej tej sprawy, gdyby  poszkodowani w powodzi uświadomili sobie w końcu, że przezorny zawsze ubezpieczony jest. Nieubezpieczyć narażonej na zniszczenie własności to tak, jak nie zatrzymać się przed przejazdem kolejowym: może jedzie, a może nie. Tylko, że jak jedzie, to już nawet najlepsze rządowe zapomogi nie pomogą.

11 Odpowiedzi do “O powodzi, zapomogach i sprawiedliwości”


  1. 1 Klaus Maj 22, 2010 o 2:37 pm

    Bardzo ciekawy poglad na bardzo drazliwy temat szczegolnie w chwili obecnej. Jestem ciekawy konfrontacji autora z ludzmi, którzy stracili swij dobytek w wyniku powodzi ;D
    Nie mozna niezgodzic sie z autorem, lecz rzad opracowujac budzet nie pyta sie nas na co te pieniadze maja byc przeznaczone, wiec dlaczego mialby robic wyjatek w sprawie zapomog dla powodzian, a moze akurat w tej sprawie powinien pytac sie o zdanie obywateli a w innych nie. Jestem ciekawy co autor mysli na ten temat, czy kazdy zamiar wydania pieniedzy powinnien byc konsultowany ze spoleczenstwem???

  2. 2 Belizariusz Maj 22, 2010 o 4:33 pm

    Tak jak napisałem, ja jestem zdania, że sprawiedliwy jest jedynie taki wydatek z budżetu, z którego korzyści mogą mieć potencjalnie wszyscy. Można zarzucić mi np., że jak się zbuduje szkołę w Gdańsku, to Warszawiacy z niej nie skorzystają, a więc będzie ona tylko dla gdańszczan. Ale kto mi powie, że nie mam możliwości przeprowadzić się do Gdańska? To właśnie jest owa potencjalność – że nie można wykluczyć nikogo, jako ewentualnego beneficjenta.

  3. 3 Sławek Maj 22, 2010 o 5:03 pm

    Pomoc osobom, które przez swoją lekkomyślność i zaniedbania utraciły swój majątek jest podejściem niepedagogicznym, bez względu na to czy czynią to osoby prywatne, różnego rodzaju organizacje, czy też władza państwowa. Oczywiście taka pomoc jest dopuszczalna i w pewnym stopniu zrozumiała, ale nie ma nic wspólnego z solidarnością, prędzej z litością.
    Inną kwestią jest, czy władza państwowa, ma w ogóle prawo takiej pomocy udzielać. W zdrowym systemie, gdzie zadania państwa są ściśle określone (i sprowadzone do koniecznego minimum), jej możliwości działania ograniczone, a podatki są na niskim poziomie – wsparcie udzielane indywidualnym podmiotom w takim przypadku byłoby wykluczone. Niestety w takim systemie nie żyjemy. Co więcej, ten który funkcjonuje ma społeczne poparcie. A częścią funkcjonującego systemu jest zapewnianie quasi-polisy dla np. bezrobotnych, powodzian, rodzin osób zmarłych w katastrofach (lotniczych, budowlanych, górniczych – bez większego znaczenia jakich, byle medialnych) itd. itp.
    Jeszcze inną kwestią jest cywilna odpowiedzialność za szkody wyrządzone w wyniku zaniedbań władz publicznych dotyczących utrzymania wałów przeciwpowodziowych, pogłębiania koryt rzek, ogólnie rzecz ujmując zadań które odpowiednio realizowane zapobiegłyby szkodom wyrządzonym przez falę powodziową. Myślę, że pozwy powinny się posypać jak dojrzałe kasztany…

  4. 4 baran Maj 23, 2010 o 8:33 am

    Ogólnie zgadzam się z Autorem postu, natomiast jeśli za dwie godziny pęknie tama we Włocławku zacznę weryfikować swoje poglądy :)))))) A czy Ty już się ubezpieczyłeś? :)

  5. 5 Belizariusz Maj 23, 2010 o 7:22 pm

    Woda jest trzydzieści metrów od mojego familioka. No moje mieszkanie jest generalnie ubezpieczone. Ale nie na nie wiadomo ile, więc jak coś, to się zgłosimy po pomoc… ale nie do państwa. Tak w ogóle, to ubezpieczalnie już nie ubezpieczają terenów zalewowych podobno.

  6. 6 Belizariusz Maj 23, 2010 o 7:37 pm

    Odnosząc się do komentarza Sławka, chciałbym zauważyć coś, czego nie napisałem w swoim poście. Nawet ubezpieczony nie otrzymuje stuprocentowej rekompensaty. Zawsze jest w jakimś wymiarze stratny. Dlatego z tą niepedagogicznością to nie jest tak do końca, jak pisze Sławek. Poza tym, uważam, że pomoc potrzebującym mieści się jak najbardziej w solidarności. Różnica między solidarnością a litością polega z grubsza na zwrotnym charakterze tej pierwszej i braku zwrotności w drugiej.

    Rozważania Sławka na temat “systemu” sprowadzają się do wątpliwego moralnie stwierdzenia, że sprawiedliwość i etyka obowiązują warunkowo – tylko w “zdrowym systemie”. Jednak sprawiedliwość jest uniwersalna i jakikolwiek system by nie był, to obowiązuje.
    Czy można przyjąć, że w “zdrowym systemie” się nie zabija żydów, ale w systemie III Rzeszy tak?

    Co do cywilnych pozwów, to masz rację. Zwrócić trzeba tylko uwagę na to, że pieniądze, które państwo wypłacałoby w ramach odszkodowań, znowu nie są pieniędzmi państwa, tylko społeczeństwa. Dlatego sprawa nie powinna się kończyć na wypłaceniu odszkodowań, ale np. na wygnaniu z Polski odpowiedzialnych za zaniedbania.

  7. 7 TYLKO POPISSLDPSL zadnych gowien w parlamencie Maj 23, 2010 o 9:51 pm

    Pryku…
    W tym Twoim zdrowym panstwie gdzie pomoc indywidulanym podmiotom jest wykluczona – jak ktos nie mial kasy na ubezpecznie to rozumiem ze ma zdechac? Juz wole to obecne chore panstwo.

  8. 8 Belizariusz Maj 23, 2010 o 10:19 pm

    Proszę o odnoszenie się do komentujących po ich nickach, pod którymi komentują. Nie każdy wie, że Pryku=Sławek.

    Jestem przekonany, że Sławek z przyjemnością odpowie na to bardzo proste pytanie. I wcale nie będzie to odpowiedź wyżej zasugerowana.

  9. 9 Sławek Maj 25, 2010 o 7:51 pm

    Pomoc państwa udzielana indywidualnym podmiotom jest nie do pomyślenia w takim systemie, ponieważ nie jest to zadaniem władzy państwowej. Nie wyklucza to pomocy ze strony osób fizycznych, prawnych, rodziny, kościoła, innych instytucji. Biorąc pod uwagę, że w takim zdrowym ustroju państwo pobiera niskie podatki, to więcej zostaje w kieszeniach ludzi i oni mogą to właśnie przeznaczać na taki cel.
    Autor anonimowego komentarza najwidoczniej zakłada, że ludzie sami z siebie nie pomogą innym, że potrzebny jest robin hood który ukradnie jednym i da drugim (a przy tym sporo się nachapie i jeszcze więcej zmarnuje). No cóż, każdy mierzy swoją miarą…

  10. 10 Sławek Maj 26, 2010 o 12:39 pm

    W odpowiedzi na odpowiedź autora wpisu:

    Ubezpieczony otrzymuje rekompensatę przewidzianą w umowie ubezpieczenia, a jeśli majątek ubezpieczony jest do pełnej wartości, to ubezpieczony otrzymuje pełną rekompensatę. Może źle ująłem swoją myśl w kwestii solidarności, chodzi mi o to, że nie powinniśmy być solidarni z lekkomyślnymi. Co nie znaczy, że nie możemy się nad nimi zlitować.
    Co do sprawiedliwości i etyki należy zaznaczyć, że są to pojęcia względne. Sprawiedliwość definiuje się jako oddanie każdemu co mu się należy. W ustroju którego jestem zwolennikiem żadna pomoc od państwa się nie należy (jak również nie należy się opieka społeczna, czy “darmowa” oświata). Natomiast w systemie kótry obowiązuje przyjmuje się, że różnego rodzaju indywidualna pomoc się należy. Czy taki system jest etyczny? Moim zdaniem nie. Ale zdaniem wielu innych tak… niestety… siła złego na jednego :) Co do zabijania Żydów, to jest to dla mnie równie niemoralne jak aborcja, czy eutanazja.
    Co do odpowiedzialności cywilnej państwa, a raczej Skarbu Państwa, to oczywiście są to pieniądze państwowe, a nie pieniądze społeczeństwa (podobnie jak pieniądze złodzieja są de facto jego własnością, a nie tych, których okradł, dlatego że on nimi faktycznie rozporządza, jedyna różnica jest taka, że wobec złodzieja mają oni prawo do roszczenia o ich zwrot). Poza tym rozważania Belizariusza na temat odpowiedzialności cywilnej sprowadzają się do wątpliwego moralnie stwierdzenia, że sprawiedliwość i etyka obowiązują warunkowo. Jeżeli z tytułu odpowiedzialności cywilnej komuś się należy odszkodowanie, to podmiot odpowiedzialny winien je wypłacić. Wygnanie odpowiedzialnych osób to już odpowiedzialność karna, więc sprawa dla innego sądu.

  11. 11 Belizariusz Maj 27, 2010 o 8:03 pm

    Mówiąc, że nawet ubezpieczony nie otrzymuje stuprocentowej rekompensaty, wykraczałem poza kwestie finansowe. Przykładowo, jeśli kupił sobie szwedzką podłogę i położył ją we własnym zakresie, to nawet jeśli otrzyma stuprocentowy zwrot kosztu podłogi, to pozostaje kwestia jej położenia. Pozafinansowe czynniki to np. stres, strach, wartość sentymentalna zniszczonych rzeczy, ale też właśnie tzw. “robocizna”.
    Co do państwowych pieniędzy, to państwo nie jest ich właścicielem, tylko nimi zarządza. Państwo jest powiernikiem pieniędzy publicznych. Właśnie pomiędzy rozporządzanie, a własnością różnica jest diametralna. Pieniądze pochodzące z kradzieży w żadnym razie nie są własnością złodzieja. On je posiada, ale nie jest ich właścicielem.
    Last but not least, nie kwestionuje tego, że państwo zobowiązane jest do odszkodowania w świetle prawa. Raczej ubolewam, że zarządca majątkiem publicznym, czyli rząd, w takiej sytuacji nie może ponieść zasłużonej kary.


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s





Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.