Archiwum kategorii 'Media'

Cenzura Eronetu

Kiedyś w Internecie było OK, dziś nie za bardzo. Kiedyś Internet był bardziej wartościowy, to na pewno. Nie było tyle bzdur, to pewne. Ale już mi nawet nie chodzi o te bzdury typu “Ile zarabia ktoś tam” (nie napisze nazwiska, bo by jeszcze poprzez Google trafili tu ci, co nie chcą tu trafić). Chodzi mi głównie o erotykę. Kiedyś, jak ktoś chciał znaleźć w sieci erotykę czy pornografię, nie było problemu. Jaka jest więc różnica w porównaniu z dzisiaj, kiedy znalezienie stron porno nadal nie jest trudne? Główna różnica jest taka, że dzisiaj na erotykę trafia się w Internecie na każdym kroku, nawet szukając informacji o pogodzie. To jest zasadnicza różnica. Dziś najpopularniejsze portale internetowe emanują erotyką i seksem. Uważam, że właśnie jesteśmy świadkami zdominowania ogólnych najbardziej popularnych portali przez tematy erotyki i seksu. Temat: Gwiazda (znowu nie pisze, kto, j.w.) ma supermegawystrzałowo duże genitalia – kiedyś nie do spotkania na ogólnym portalu, dziś Interia pisze, rano o genitaliach piosenkarza, wieczorem o przyrodzeniu piłkarza. To tylko taki przykład, bo tematyka jest oczywiście nieco szersza. Na tych portalach pisze się również “poradniki” dla par. Wszystko ma sprawiać wrażenie, że ten, kto by nie przeczytał, straciłby niepowtarzalną możliwość zgłębienia tajemnej wiedzy. A więc nie wypada nie skorzystać. Czy cenzura w Internecie jest wskazana? Myślę, że tak. Cenzura obyczajowa, niekrępująca wolności słowa, a krępująca zniewalanie wolności ludzkiej. Wolnościowiec powie: “To zamach na wolność”. Ja, też z resztą wolnościowiec, powiem: “To obrona wolności myśli przed praniem mózgu”.

A co wy z tą prawicą?

Ostatnio kilka razy otarłem się o jakieś debaty typu: Co z polską prawicą? Ni stąd ni zowąd dyskusja pełną gębą. PiS zjechał trochę w sondażach i się zaczęło przepowiadanie przyszłości. Co będzie z PiSem? Kto będzie po PiSie? Jaka będzie rola PO? Burza w szklance wody, rzekłbyś. Jak dzisiaj to wygląda? Rządzi partia nijaka, bezideowa, bagno. Mówi się, że bagno to po prawej stronie sytuować należy. Moim zdaniem, ani po prawej, ani po lewej. Ot, bagno. Jednak pozycja PO widziana jest na “ledwożeprawicy”, ale jednak – na prawicy. PiS – jak uważają ci, co głosu najwięcej mają, to prawica bezapelacyjnie. No więc, co z tego wynika? To, że Polska prawicą stoi? Skoro PO i PiS mają 78% mandatów w Sejmie… Dlaczego w takim razie wylewać litry atramentu na ten temat?

Ferdydurke

Z uśmiechem przyjąłem dzisiaj wiadomość, że Andrzej L. być może wystartuje w wyborach uzupełniających do Senatu, które na skutek śmierci senatora z Prawa i Sprawiedliwości, Andrzeja Mazurkiewicza, zostaną przeprowadzone na Podkarpaciu. Z uśmiechem, bo jestem spokojny, że ten pseudopolityk już się skończył i nie ma siły, która go wciągnie do parlamentu. I tyle. Taką o to pierdołą się zająłem i sobie piszę o takiej pierdole. Nie wiadomo, dlaczego, specjalnie nie odstaję w tym momencie pod względem wysiłku intelektualnego od wszelkich mediów elektronicznych. Tak bowiem ambitne tematy tam przeważają. Najlepszym przykładem gadania o dupie Marynie jest serial “Kawa na ławę”. Ten wzorowany zapewne na operze mydlanej “Moda na sukces” serial oddaje trafnie istotę misji mediów w Polsce. Chodzi o to, że co tydzień przy kawie na ławie spotykają się wybitni politycy (w tych rolach znakomitości pokroju Tadeusza Cymańskiego) i sobie gaworzą o tym i o owym, łącząc się co najmniej raz na program w jednoczesnym skowycie. Nad całym przedsięwzięciem czuwa pan redaktor Rymanowski. Po wypyskowaniu się, kilkakrotnej obrazie, wszyscy wzajemnie klepią się po dupach i życzą sobie miłej niedzieli. Scenariusz powtarza się w niedziele kolejną i wszystkie następne. Nic tylko poczekać jeszcze trochę, a zamiast “program z udziałem polityków” (bo, że “publicystyczny”, to już nie śmią nawet ci w telewizji mówić), nazwie się to po prostu “program rozrywkowy”. Idąc za ciosem rozbuduje się Sejm o miejsca dla publiczności i zacznie reklamować w TV jego obrady. Szczególnie, kiedy po przejęciu obowiązków ustawodawczych przez Unię Europejską, polski poseł będzie już mógł się oddać bez reszty temu, co posłowie lubią najbardziej. Niech żyje demokracja! Niech żyje nowoczesna Europa! Niech żyje farsa!

Trudne słowa.

Nie chciałem pisać na ten temat, ale zmieniłem zdanie. Chodzi o tragiczny wypadek autokaru we Francji. Właściwie chodzi nie o sam wypadek, a o wydarzenia mu towarzyszące.

Jak zwykle przy okazji tragedii mam do czynienia z obłudą. Obłudą przede wszystkim dziennikarzy. Wiele dałbym, żeby zobaczyć, czy po wyjściu ze studia “Faktów” Pochanke jedzie do domu i płacze lub modli się za ofiary. Po tym, co zobaczyłem, myślę, że powinienem spodziewać się, że tak właśnie postąpi. Nie podoba mi się szum medialny wokół płaczących ludzi. Filmowanie, jak ludziom puszczają nerwy, filmowanie ich, jak nie wiedzą, co począć i co gorsza polowanie na takie momenty to nie jest misja mediów. Media to są hieny. Widziałem w materiale, jak kamerzysta biegł za kimś bliskim poszkodowanej osoby i zabiegając mu drogę gorączkowo coś mówił. To nie jest potrzebne.

Proszę sobie wyobrazić, jak czuć się musiał Lech Kaczyński modląc się na miejscu katastrofy, podczas tych wszystkich “pstryków” i błysków – bo te hieny nie dadzą człowiekowi spokoju nawet podczas modlitwy. Nie jest chyba możliwe skupienie się na modlitwie w takiej sytuacji. Po drugie, czy Lech Kaczyński rzeczywiście się modlił, czy tylko wykonał gest właśnie pod media? W tym drugim przypadku, błyski i hałas na pewno nie byłyby przeszkodą, a koniecznością.

Denerwuje mnie narzucanie przez media Polakom żałoby. W bardzo potrzebnym, nadal aktualnym i ostrzejszym od mojego felietonie Ziemkiewicza padły godne uwagi słowa:

Nikt nie jest w stanie aż tak się przejąć tragedią kogoś, o kim tylko słyszał. Owszem, możemy wykonać jakiś gest solidarności. Wpłacić na ofiary, pójść na mszę, spuścić flagi, powstrzymać się przez jeden dzień. Normalny człowiek współodczuwa z innymi i chce jakoś okazać swe współczucie. Jakimś gestem. To jest szczere, ale z natury rzeczy trwa chwilę.

To jest sedno. Rozdmuchiwanie tragedii służy tylko jej deptaniu. Za pomocą przesady niszczy się autentyczność, jak wiadomo – lepsze jest wrogiem dobrego. Te akcje medialne i wyczyny polityków są obłudne i upokarzają ofiary i ich bliskich. I trzeba zacząć o tym mówić głośno, bo ta narzucona nam poprawność polityczna może nas w końcu zdominować. Choć przyznaję, że więcej jest już głosów przeciw temu spektaklowi niż przy okazji ostatnich żałób narodowych. Dziś w “Wiadomościach” czy innych “Faktach” prowadząca powiedziała, że oficjalna żałoba trwa trzy dni, dalsza – we własnym zakresie. A przecież jeden dzień żałoby narodowej byłby najbardziej odpowiednim, godnym sposobem oddania hołdu ofiarom wypadku. Reszta jest obłudą, żałobą na siłę, która będzie zdeptana i zlekceważona, bo zdecydowana większość nie będzie zwracać na nią uwagi.

Absurdem jest przeznaczenie 100000 zł przez Premiera i 10000 zł przez Kancelarię Prezydenta dla rodzin ofiar. Cynicy mogą zacząć o dyskusji na temat korzystniejszej dla rodziny śmierci. Jak umierać, to w spektakularnym wypadku, dobrze jak za granicą. Rodzina ofiary, która zginęła przez weekendową trąbę powietrzną, nie ma co liczyć na chociaż tysiąc od Premiera i Kancelarii Prezydenta razem wziętych. Czemu on nie zginął na tej pielgrzymce? – ma się zastawiać rodzina ofiary?

Zobacz też:
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/za-tydzien-zginie-kolejnych-100-osob,948768
http://interia360.pl/polska/artykul/idiotyzm-narodowej-zaloby,228

Lech “Zakała” Wałęsa

Jedynym przemawiającym do mnie argumentem, dlaczego ten filister jest najpopularniejszym Polakiem w USA, jest wypowiedź Krasnodębskiego, że w angielskim tłumaczeniu słowa Wałęsy brzmią poważniej. To mnie przekonało. No bo gdyby Amerykanie rozumieli tę prostacką, choleryczną paplaninę, która z językiem polskim mało ma wspólnego, to mam nadzieję, że nie zaprosiliby Wałęsy, jako jedynego przedstawiciela kontynentu europejskiego, do niesienia flagi podczas ceremonii rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City. Mówią, że szlachectwo zobowiązuje, ale co tam. Wałęsa nigdy nie myśli zanim powie. Nigdy. Jego wypowiedzi są prostackie pod względem formy i treści. Poza tym, jakby wyłączyć głos, to i tak widać, że nic mądrego tam nie stoi. Za wypowiedzi typu “jedno tu tylko słowo pasuje: S-syn” lub “Durnia mamy za prezydenta!” powinna ta święta krowa zapłacić. Taki Hubert zszedł do sklepu na chwile, wyzwał prezydenta i miał spektakularny proces. Od waszego przywódcy narodu, waszej legendy powinniście wymagać chyba czegoś więcej. Ale nie. Wałęsa może powiedzieć, co chce. Dlaczego? Bo to Wałęsa. Od jakiegoś roku Lechu (ztj TW Bolek) lansuje się na Gadu-Gadu. Nie mam jego numeru na liście, ale ma go mój brat. Zamieszczam tu kopię tego, co mój brat dostał przez gg od Lecha:

“Kłaniam się i Pozdrawia Lecha Wałęsa pod adresami;;

http://www.mojageneracja.pl/1980 http://www.lwarchiwum.home.pl

Wszystko dosłownie co otrzymałem z IPN publikuję .Nie publikuję natomiast otrzymanych oddzielnych listy nazwisk tak agentów jak i pracowników komunistycznych służb [[na razie ]

Polecam szczególnie ponad 700 strony Archiwum oryginalnych dokumentów z IPN z otrzymanych7000 ale pozostałe dokumenty są z zatartymi nazwiskami .Czekam na odkrycie tych nazwisk i wtedy pozostałe wszystkie opublikuję

Przejrzyj i odpowiedz sobie i mnie kto więcej złego zrobił w czasie walki o Wolną Polskę–SB z Komunistami ? / czy kolesie ?

Panie Prezydencie, ale po co to wszystko, teraz trzeba budować Polskę a nie

>wracać i wracać do tego co było, żyjmy tym co będzie

>Odp; LW

>Sprawy są poważne , jestem atakowany , a największe, najmądrzejsze Polskie

>zwycięstwo niszczone i w zdradę zamieniane . nie mam wyboru muszę stawać w

>obronie prawdy i godności zwycięzców

walesa 7:57:36

przed szarlatanami z Torunia i

>wszelkiego typu popaprańcami .

 

Polska nierządem Kaczyńskich stoi

 

To anarchia! Walka władzy ze wszystkimi. Kontrolowane wycieki i niszczenie Polski zagranicą. Fale protestów społecznych zatrzymywane kolejną listą agentów i aresztowaniami. A w anarchii nawet słowa na „s” są za słabe.

 

Użyłem takiego zakrytego słowa w reakcji na kompromitujący Polskę wywiad prezydenta Kaczyńskiego dla francuskiej telewizji. Jak widzę, każdy je jakoś interpretuje i dopisuje odpowiednią treść. Nie komentuję tego, nie ujawniam mojego zamiaru i intencji, chociaż po wczorajszych występach takich ludzi, jak Kurski, Szczygło czy Ziobro, każde nawet najmocniejsze skojarzenie z tym skrótem okazuje się za słabe. Ciekawe, że najostrzej rozszyfrowują to słowo ludzie z otoczenia prezydenta Kaczyńskiego. Czyżby nie nasuwało im się żadne inne określenie na swojego szefa? Odbiór społeczny tego skrótu powinien dawać prezydentowi do myślenia! Na nieznośną anarchiczną rz

walesa 7:57:36

eczywistość w Polsce brakuje słów. A zaczęło się tak niewinnie od „sp….aj, dziadu”.

To nie w słowach problem. One tylko mówią o fatalnym klimacie stworzonym przez tych nienawistnych i zakompleksionych „ludzi z brzytwą”. Za chwilę będziemy mieć powtórkę z czerwca 1992. Wtedy udało się uchronić kraj przed anarchią w wykonaniu nieodpowiedzialnych – tych samych – ludzi, którzy teczkami chcieli ratować swój polityczny byt. Dzisiaj taki scenariusz może się powtórzyć, ale z gorszym tragicznym finałem. Problemy służby zdrowia, falę protestów i frustracji społecznych chce się zatrzymać nową listą agentów. Mamy teraz listę „500”. Może trzeba cały naród wpisać na taką listę. Lekarzy, nauczycieli, dziennikarzy, jeśli oczywiście nic nie znajdzie na takich prowodyrów strajków i nieposłusznych CBA. Na listach będą wszyscy, oprócz dwóch małych ludzi i ich kilku przybocznych aż w końcu sami się nawzajem powpisują. Wcześniej jeszcze zdążą nas skazać na izolację w Europie, skłócą z Rosją i z in

walesa 7:57:36

nymi sąsiadami, bo nie rozróżniają racji stanu od własnej racji maniakalnej.

Ostrzeżenia głosi na świecie prezydent Kaczyński. Mówi w tym samym wywiadzie, że „po 1989 roku powstał układ oparty na nieuzasadnionych przywilejach osób związanych z poprzednim systemem. Podważyliśmy ten system, nie ma ludzi nietykalnych. Nikt nie może stać ponad prawem. W imię obrony demokracji broniono nieuzasadnionych przywilejów”. W ten sposób przedstawia na arenie międzynarodowej swój kraj i wielkie zwycięstwo Polski nad komunizmem prezydent RP. Ten, który powinien dbać o wizerunek Polski na świecie i chronić symbole najlepiej rozpoznawalne. I z lekkością stwierdza, że nikt nie może czuć się niewinny, nikt nie jest nietykalny.

To oczywiste, że przyjmowanie i głoszenie takiej teorii zmian w Polsce to nic innego jak podważanie naszego narodowego sukcesu. To burzenie w oczach świata wiarygodności kraju, który jest postrzegany – z dala od naszego wewnętrznego piekiełka – jak właśnie kraj sukcesu i zw

walesa 7:57:36

ycięstwa. Teraz jest to niszczone. I to przez kogo – przez przywódców państwa, którzy zapomnieli, że byli uczestnikami tego procesu – pewnie bez ich udziału i przeszkadzania efekty byłyby dużo lepsze. Teraz łudzą się, że po zburzeniu wszystkiego zbudują cokolwiek lepszego. Jaka to budowa widać przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

Nie mogę milczeć w takich sprawach. Nigdy nie miałem w zwyczaju atakować urzędującego prezydenta zagranicą. Przekonywałem na świecie: „ci Kaczyńscy nie są tacy straszni, jak myślicie, to wcale nie antysemici, jak twierdzicie, to nie tacy populiści, jak głosicie. Wcale nie chcą wyprowadzić Polski z Unii, nie chcą walczyć ze wszystkim, jak słyszę od Was. Zrozumcie ich, to polscy patrioci, chcą dobrze”. Tak starałem się przekonywać, bo tak widziałem swoją rolę. Nawet Kwaśniewskiego, którego, delikatnie mówiąc, nie darzyłem sympatią, nie atakowałem. Jak już mówiłem nieraz, na arenie międzynarodowej należy występować razem. Namacalny efekt był na Ukrainie,

walesa 7:57:36

kiedy najpierw ja, a potem prezydent Kwaśniewski wsparliśmy Pomarańczową Rewolucję. Dziś widzę, że z obecnym prezydentem chyba nie byłoby to możliwe. Po pierwsze, by się bał, a po drugie, po trzecie i czwarte też by się bał. Bałby się stanąć przeciwko Kuczmie, bałby się wystąpić przed rewolucjonistami, no i bałby się, co powie jego brat, bo od lat on o wszystkim decyduje i manipuluje. I te manipulacje zasłaniają ich kompleksy i słabości. Na szczęście, nie całkiem, bo fakty mówią wiele. Nie podniosłem larum, kiedy Kancelaria Prezydenta zablokowała moje spotkanie z prezydentem Bushem, bo zależało mi na powodzeniu tej wizyty. Razem naprawdę można było osiągnąć więcej dla Polski. Kiedy to spotkanie okazało sie klęską Kaczyńskiego zwróciłem na to uwagę. Starałem się nie zauważyć żałosnego incydentu z zasłonięciem na wywiad z prezydentem Kaczyńskim nazwy lotniska w Gdańsku im. Lecha Wałęsy, ale teraz widzę, że trzeba takie rzeczy pokazywać, bo są mocno przemyślane i tworzą ciąg intryg

walesa 7:57:36

.

W tych grach i manipulacjach poszli ustami prezydenta tym razem za daleko. Takie świadectwo o Polsce i o mnie daje prezydent przed francuską opinią publiczną, przed tą samą, która kochała Solidarność:

(…) Wałęsa doszedł do władzy z ideą doprowadzenia do końca rewolucji „Solidarności”. Najpierw wsparł się na najbardziej radykalnej części społeczeństwa, przede wszystkim na antykomunistach, a następnie swoją władzę oparł na dawnych tajnych służbach komunistycznych”. Dziennikarz: A więc to on zdradził? „Oczywiście, że on. Powtórzę jeszcze raz: to, co mówię, nie jest skomplikowane, ponieważ ówczesna rzeczywistość nie była tak złożona. Opierając się na opozycji przekonał byłych komunistów, że oni są najlepsi, aby rządzić. Tak już zdarzyło się w historii, to nic nowego, ale trudno uznać to za wierność ideałom „Solidarności”. Dziennikarz: A zatem, czy demokracja w Polsce była zagrożona po 1989 roku? „Tak, do 1995 roku”.

Jakoś nie przypomina tu prezydent, że obaj z bratem Jarosła

walesa 7:57:36

wem pracowali w mojej Kancelarii i tego zagrożenia nie widzieli we mnie. Tylko wszędzie wokół węszyli spiski i zdradę, a sami porządków antykomunistycznych nie chcieli robić. Jakimi byli antykomunistami pokazali w 1995, co nawet przypomina prezydent:

„A jeśli często mi zarzucano, mnie i mojemu bratu, że sukces Kwaśniewskiego był dla nas ulgą, to przyznam, że tak było. Ja wiem, że to spowoduje zgrzytanie zębów wielu antykomunistów polskich, że to nie jest politycznie poprawne, ale tak – przyznaję to, ponieważ uważałem, że Kwaśniewski, nawet jeśli jest człowiekiem z innej opcji politycznej niż moja, był mniejszym zagrożeniem dla demokracji, niż Wałęsa”.

W ten sposób opisuje urzędujący prezydent Polskę. Tak opisuje Solidarność, bo jestem na świecie symbolem tej wielkiej Solidarności (nawet jeśli obecna władza próbuje to korygować), Solidarności, której, jak widać coraz wyraźniej, nie rozumieli Kaczyńscy. Przecież mówią światu, że ta cała Solidarność to zwykła zdrada, a prawda

walesa 7:57:36

jest tylko po ich stronie. Czy ja mogę i powinienem w tej sytuacji nadal bronić ich zagranicą, świecić oczami i nadstawiać karku? Wierzyłem, że dla dobra Polski muszę. Oni skutecznie pozbawiają mnie takiej wiary!

 

A ja tym razem przyjechałem do Francji, żeby walczyć o Expo 2012 dla Polski. I taką mam zapłatę od prezydenta…”

 

Inteligentnemu człowiekowi nie trzeba chyba tłumaczyć, że lawirując na temat użytego przez siebie zwrotu “S-syn”, Lechu się ośmiesza. Właściwie osiągnął taki poziom, że co niektórym jest go pewnie po prostu żal. On nie zdradzi, co miał na myśli, niech każdy rozszyfrowuje to, jak chce. No dobrze, więc jak można to rozszyfrować? “S-syn” to może być “Skurwysyn” albo “Sukinsyn”. Innej możliwości nie widzę. Za to mogę powiedzieć, że takiej superpersonie, na jaką się Lechu kreuje, to raczej nie przystoi. Po pierwsze, nie wyobrażam sobie publicznych wypowiedzi takiego typu o głowie jakiegokolwiek państwa!

Jeszcze raz zacytuję fragment:

“Czyżby nie nasuwało im się żadne inne określenie na swojego szefa? Odbiór społeczny tego skrótu powinien dawać prezydentowi do myślenia!”

Po tych słowach można się zacząć zastanawiać, czy Wałęsie nie spadł sufit na głowę. No powiedz mi, Wałęsa: Jak można ten skrót odebrać?! Na jakie sposoby superinteligentny gościu, niczym Waldek z Cargo, Lech Wałęsa interpretuje skrót “S-syn”??

Oczywiście musiało zostać przypomniane “Spieprzaj dziadu!”, a jakże! Ba, według Wałęsy, od tego się wszystko zaczęło. Tylko, że ni jak ten wtręt o “Spieprzaj dziadu!” pasuje do jego wypocin. Bo niby co wszystko się zaczęło od tego?!

Lechu mówi:

“Takie świadectwo o Polsce i o mnie daje prezydent przed francuską opinią publiczną, przed tą samą, która kochała Solidarność(…)”

i oczywiście ma amnezję, że to on pierwszy wydał świadectwo o polskim prezydencie. Przecież Kaczyński został poproszony przez telewizję francuską o komentarz na temat wypowiedzi Wałęsy. Ale mam nadziej, że nikt się nie dał tym tanim chwytom Wałęsy. Skoro myśli, że takimi trikami kogoś przekabaci, to się myli. Ale z drugiej strony… na co więcej stać Lecha?

Kolejny cytat:

“Przecież mówią światu, że ta cała Solidarność to zwykła zdrada(…)”

Kolejna próba manipulacji ze strony Wałęsy. Kaczyńscy tak nie mówią. Mówią o tym, że Wałęsa zdradził ideały “Solidarności”, a nie, że “Solidarność” była zdradą.

Dalej:

“Czy ja mogę i powinienem w tej sytuacji nadal bronić ich zagranicą, świecić oczami i nadstawiać karku? Wierzyłem, że dla dobra Polski muszę. Oni skutecznie pozbawiają mnie takiej wiary”.

Znowu próba wciśnięcia, że to Kaczyński pierwszy zaatakował Wałęsę w zagranicznych mediach. Dla ścisłości wywodu, napiszę: Było odwrotnie.

Właściwie to Lechu sam tym swoim gadaniem wbił sobie gwóźdź i ci, którzy się jeszcze nie przekonali jaki jest Lechu, to już się nie przekonają. Więc jeśli przeczytałaś to wszystko, Twoje zdanie zostanie pewnie takie samo. Jeżeli miałaś Lecha za bohatera i autorytet, to pewnie nic się nie zmieniło. A jeśli miałaś takie zdanie jak ja, to je zachowałaś.

Przeczytałem dziś ciekawy artykuł w “Press” z kwietnia 2006 (Ameryki tu nie odkrywam, może wszyscy czytali) o reklamach skierowanych do grupy wiekowej 18-24, do której nawiasem mówiąc się zaliczam. W tym oto artykule pt. “Top Target” Małgorzata Zgutka napisała sporo ciekawych rzeczy, przywołując też opinie innych. Artykuł traktuje głównie o strategii robienia reklam adresowanych do wspomnianej grupy wiekowej. Przyznam, że uogólniona analiza młodzieży jest moim zdaniem trafna. Chociaż, jak już kiedyś pisałem, nie lubię uogólniać w takich kwestiach klasyfikowania kogoś do danej grupy i opisywania. Ale nie o tym. To, co dla laika w sprawie metod robienia skutecznych reklam (czyli dla mnie) było zawsze oczywiste, to fakt, że reklama operująca jakimś slangiem (którego w dodatku nikt nie używa, a jednym z powodów jest to, że zanim zrobiono tą reklamę, to slang w tym czasie się zmienił 3 razy), jakimiś czapkami z daszkiem do tyłu, czy melodeklamowanie, że “wszystkie ziomki jedzą tylko lody Koral”, w kręgu 18-24-latków nie ma szans spotkać się z czymś innym niż wyszydzenie, czy zażenowanie. W tym artykule ta oczywistość była przedstawiona w miarę odkrywczo, co może być usprawiedliwione, ale też pokazuje mi, jak czasem niezrozumiała jest młodzież dla “dorosłych”.

W którymś z ubiegłorocznych numerów “Press” był też ciekawy wykres. Przedstawiał on odpowiedź na pytanie, w jakim stopniu dany sportowiec kojarzony jest z markami, które go sponsorują. Po pierwszych kilku nazwiskach, zakryłem dłonią wykres i próbowałem zgadnąć markę, która była najbardziej kojarzona ze sportowcem, jako marka go sponsorująca. Smiać mi się zachciało, kiedy doszło do Hołowczyca. Wykres przedstawiał, bez wyraźnej przewagi żadnej z nich, firmy typu Castrol, Dębica. Ja obstawiłem Lays, ale ku mojemu zdziwieniu Laysów nie było wcale…

Na koniec dzisiejszego postu, zamieszczam screena z mojej listy “Po wpisaniu tych fraz wyszukiwarki pokazały Twojego bloga”. Trochę się zastanawiałem, dlaczego po wpisaniu takiej frazy, wyświetlił się mój blog, ale co tam…

tyty

Pismaku, czemu sam nie zostałeś inżynierem?

Nudzą mnie już artykuły użalające się nad humanistami. Autorzy tych wypocin martwią się o mnie 100 razy bardziej niż moja matka. Nie znajdę pracy i w ogóle po co ja jestem, nie przydam się i ogólnie bez sensu. Nieźle muszą te pismaki w łapę dostawać od tych wszystkich Rockefellerów, że im się nie nudzi pisanie cały czas tego samego. Mówiąc dobitnie – rasowy humanista w dupie ma 10 tysięcy miesięcznie, bo w dupie ma ten pieprzony wyścig szczurów i ten pieprzony materializm. Jak ktoś idzie na studia np. na etnologię, to jest świadomy tego, że pracując w zawodzie, nie dorobi się raczej lexusa ani willi z basenem. Jest tego w pełni świadomy i – co najważniejsze – gówno go to obchodzi. To jest humanista. Pismaku, zrozum ten szczegół. Chyba, że go rozumiesz, tylko że piszesz tak przez ten hajs od Rockefellerów – to już co innego. I wtedy jesteś dowodem, że jak komuś hajs taki drogi, to nie musi być inżynierem, wystarczy że się sprzeda jak dziwka, jak ty.

O politykach i dziennikarzach, czyli o grupach siebie wartych.

Nie ma potrzeby powtarzać po raz enty, że niektórzy ministrowie i posłowie z PiSu pomylili zawód polityka z zawodem historyka. Być może zapomnieli, co to w ogóle jest polityka, co znaczy to słowo. Pytam po co w ogóle ten raport o WSI? O Macierewiczu większość ma już zdanie wyrobione. Nie mam zamiarów czytać jego kolejnych chaotycznych “skrótów myślowych”. Jest jeszcze ten oszołomski elektorat, który za zaleceniem biznesmana Rydzyka, modli się za pomyślność dla Macierewiczowskich scen. Ale po co w ogóle robić jakieś raporty o WSI? Przecież już te służby zlikwidowali, więc niech się zaczną w końcu czymś na bieżąco zajmować. Bo jak tak dalej pójdzie, to za parę lat TA ekipa zostanie przez następną oskarżona o to, że nic nie zrobiła, gdy się źle robiło. Na domiar złego, będą dalsze części raportu. Ciekawe, czy PiS kiedyś stwierdzi, że to już koniec, że wszystko oczyścili, napisali, aresztowali, wymienili. Wątpię. Już mamy zapowiedź kolejnych raportów czy aneksów do raportu o WSI, więc gra trwa. PiS będzie regulował temperaturę w polityce, jak będzie to mu na rękę. Gnoza nadal będzie tylko dla rządu. PiS tak naprawdę nie chce skończyć z przeszłością, bo to oznaczałoby koniec z PiSem.

Ale winne są też media. Opublikowano raport, media do Wałęsy, ten od durniów, PiS do prokuratury, kamera znowu do Wałęsy. Pytają cały czas, co jeden sądzi o drugim, ten drugi ogląda to w telewizji, czyta w gazecie i w kolejnym dzienniku, przed kolejną kamerą się odgryza, grozi. I efekt jest taki, że “Wiadomości” zaczynają się od tego, co kto o kim powiedział i kto kogo i za co poda, czy nie poda do sądu. Chyba nie o to chodzi, żeby w ławach sejmowych było pusto, a parlamentarzyści siedzieli w sądach na procesach jeden przeciwko drugiemu, o to, kto ukradł Annie Walentynowicz gumę do żucia. A może właśnie o to chodzi…

O rewelacji TVP na temat raportu The Likwidator’a.

W “Wiadomościach” podali, że ich ekipie udało się dostać do raportu WSI, który ma być opublikowany za kilka dni.  Sensacja, że WSI próbowały zdobyć kontrolę nad mediami może i byłaby dla mnie sensacją, ale jakby kto inny był tym likwidatorem, a nie (polityczny) schizofrenik – Macierewicz. (Specjalnie napisałem “polityczny”, żeby zwrócić uwagę, że w naszym parlamencie się przyjęło, że jak się powie, że “polityczny”, to można bez lipy powiedzieć wszystko o wszystkich.). Nie mam zamiaru w ogóle przyjmować do wiadomości jakichkolwiek raportów Macierewicza. Za tą wypowiedź to i ja byłbym w tym raporcie jako wróg narodu (może gdzieś mnie jeszcze wciśnie na boku). A Wildstein jako dyrektor TVP to niby nie jest kontrola nad mediami? Tak jednotorowego myślenia, jakie reprezentuje ten cały PiS, to można pozazdrościć.