Archiwum kategorii 'zmanierowani'

Cenzura Eronetu

Kiedyś w Internecie było OK, dziś nie za bardzo. Kiedyś Internet był bardziej wartościowy, to na pewno. Nie było tyle bzdur, to pewne. Ale już mi nawet nie chodzi o te bzdury typu “Ile zarabia ktoś tam” (nie napisze nazwiska, bo by jeszcze poprzez Google trafili tu ci, co nie chcą tu trafić). Chodzi mi głównie o erotykę. Kiedyś, jak ktoś chciał znaleźć w sieci erotykę czy pornografię, nie było problemu. Jaka jest więc różnica w porównaniu z dzisiaj, kiedy znalezienie stron porno nadal nie jest trudne? Główna różnica jest taka, że dzisiaj na erotykę trafia się w Internecie na każdym kroku, nawet szukając informacji o pogodzie. To jest zasadnicza różnica. Dziś najpopularniejsze portale internetowe emanują erotyką i seksem. Uważam, że właśnie jesteśmy świadkami zdominowania ogólnych najbardziej popularnych portali przez tematy erotyki i seksu. Temat: Gwiazda (znowu nie pisze, kto, j.w.) ma supermegawystrzałowo duże genitalia – kiedyś nie do spotkania na ogólnym portalu, dziś Interia pisze, rano o genitaliach piosenkarza, wieczorem o przyrodzeniu piłkarza. To tylko taki przykład, bo tematyka jest oczywiście nieco szersza. Na tych portalach pisze się również “poradniki” dla par. Wszystko ma sprawiać wrażenie, że ten, kto by nie przeczytał, straciłby niepowtarzalną możliwość zgłębienia tajemnej wiedzy. A więc nie wypada nie skorzystać. Czy cenzura w Internecie jest wskazana? Myślę, że tak. Cenzura obyczajowa, niekrępująca wolności słowa, a krępująca zniewalanie wolności ludzkiej. Wolnościowiec powie: “To zamach na wolność”. Ja, też z resztą wolnościowiec, powiem: “To obrona wolności myśli przed praniem mózgu”.

Aborcja, zmiana dyskursu; Jurek nie-radykał, a lewica-obłudnica!

Jak napisałem już w kiedyś, nie widzę żadnych powodów, by nazywać Marka Jurka radykałem. Ostatnio, przy okazji wyborów uzupełniających do Senatu, w których kandyduje Jurek, zaczęło się znów trochę o nim mówić i zapraszać go do mediów. W programie, który oglądałem, bardzo pochlebnie o Jurku wypowiedział się Stefan Niesiołowski. Etykietę radykała przypiął Jurkowi Ryszard Kalisz. No i znowu powtarza się moje pytanie ze wspomnianego wyżej tekstu: Dlaczego, do diabła, Jurek to radykał?! Kłamstwo powtarzane sto razy… Chyba na tym jedzie ta bezobyczajowa liberalna obyczajówka. Powtarzam to, co już napisałem – skoro w Polsce, kraju katolickim, uważa się człowieka, który jest za ochroną życia i ma w tej kwestii zdanie nieodbiegające od nauki Kościoła, za radykała… To jest coś nie tak! Dlatego, myślę, że to jest raczej wmawianie społeczeństwu przez te środowiska bezobyczajowej liberalnej obyczajówki, że Jurek to radykał. A z niego taki radykał, jak ze mnie ornitolog. Czyli nie jest z niego radykał.

Absurdem jest postawa lewicy w kwestii aborcji. Lewica – altruiści, bezinteresowny kolektyw, w którym też, a właściwie głównie, zwierzęta, planety wszystkie, woda pitna i niepitna, góry, lasy, rozpudy etc. Ale aborcja… Kto by tam się z lewicy interesował życiem człowieka?! Ważniejsze jest tzw. “prawo człowieka do decydowania o aborcji”. Tu jest właśnie ta obłuda lewicy – niby najpiękniejszej ideowo doktryny, która z krwią na rękach niesie świetlaną przyszłość Wszechświata.

Ostatnio miałem okazję wysłuchać ciekawego referatu na temat prawa naturalnego według Johna Finnisa. Filozof ten obok wielu bardzo ciekawych twierdzeń, wypowiada się też na temat aborcji. Proponuje on coś bardzo sensownego, czyli zmianę dyskursu dotyczącego aborcji. Zauważa, że w dyskursie tym, tkwiącym w nurcie liberalnym, dyskutuje się o aborcji tylko na pewnym poziomie – prawa do aborcji, albo braku prawa do aborcji. Finnis proponuje zmianę tego dyskursu na dyskurs nad substancją, co oznacza przeniesienie ciężaru dyskusji na kwestię, czy aborcja jest zła, czy jest dobra, zamiast dyskusji nad tym, czy ma się prawo do aborcji, czy nie. Finnis, jako przeciwnik aborcji, twierdzi też, że skoro nie jesteśmy w stanie określić dokładnie, kiedy rozwijające się w łonie matki życie można nazwać człowiekiem, należy przyjąć (i on tak przyjmuje), że żyjący człowiek pojawia się w momencie poczęcia. Jeżeli tak nie jest, twierdzi Finnis, to niech ci, którzy to mówią, udowodnią to. W ten sposób, w związku brakiem dowodów, kiedy należy uznać rozwijające się życie za człowieka, Finnis ciężarem znalezienia tych dowodów obarcza przeciwników twierdzenia, że życie ludzkie rozpoczyna się w momencie poczęcia. Rozumuje w stylu: Proszę bardzo, uważasz, że nie zabija się człowieka, tylko płód czy jak to nazwiesz, to udowodnij, kiedy zaczyna się człowiek.

Ferdydurke

Z uśmiechem przyjąłem dzisiaj wiadomość, że Andrzej L. być może wystartuje w wyborach uzupełniających do Senatu, które na skutek śmierci senatora z Prawa i Sprawiedliwości, Andrzeja Mazurkiewicza, zostaną przeprowadzone na Podkarpaciu. Z uśmiechem, bo jestem spokojny, że ten pseudopolityk już się skończył i nie ma siły, która go wciągnie do parlamentu. I tyle. Taką o to pierdołą się zająłem i sobie piszę o takiej pierdole. Nie wiadomo, dlaczego, specjalnie nie odstaję w tym momencie pod względem wysiłku intelektualnego od wszelkich mediów elektronicznych. Tak bowiem ambitne tematy tam przeważają. Najlepszym przykładem gadania o dupie Marynie jest serial “Kawa na ławę”. Ten wzorowany zapewne na operze mydlanej “Moda na sukces” serial oddaje trafnie istotę misji mediów w Polsce. Chodzi o to, że co tydzień przy kawie na ławie spotykają się wybitni politycy (w tych rolach znakomitości pokroju Tadeusza Cymańskiego) i sobie gaworzą o tym i o owym, łącząc się co najmniej raz na program w jednoczesnym skowycie. Nad całym przedsięwzięciem czuwa pan redaktor Rymanowski. Po wypyskowaniu się, kilkakrotnej obrazie, wszyscy wzajemnie klepią się po dupach i życzą sobie miłej niedzieli. Scenariusz powtarza się w niedziele kolejną i wszystkie następne. Nic tylko poczekać jeszcze trochę, a zamiast “program z udziałem polityków” (bo, że “publicystyczny”, to już nie śmią nawet ci w telewizji mówić), nazwie się to po prostu “program rozrywkowy”. Idąc za ciosem rozbuduje się Sejm o miejsca dla publiczności i zacznie reklamować w TV jego obrady. Szczególnie, kiedy po przejęciu obowiązków ustawodawczych przez Unię Europejską, polski poseł będzie już mógł się oddać bez reszty temu, co posłowie lubią najbardziej. Niech żyje demokracja! Niech żyje nowoczesna Europa! Niech żyje farsa!

Rzeczpiaskownica Polska, czyli obrażone prezydenciątko.

Do różnych rzeczy nas PiS przyzwyczaił, zgoda. Ale to, co teraz się dzieje w związku z tą obrazą Prezydenta na Tuska to już dobitnie skreśla grubą krechą tych dziwaków. Mi już brakuje słów, ja nie wiem jak to zwerbalizować. Piaskownica to jest chyba dobre słowo. Mamy piaskownice prezydencką nie pałac prezydencki.

Premier w imieniu Prezydenta za pośrednictwem mediów przekazuje, że Tusk ma przeprosić Prezydenta za swój stosunek do bezdomnego, który wyzwał Prezydenta, czy za coś takiego. Jak Tusk nie przeprosi, to Prezydent z nim nie będzie rozmawiał. No ręce mi opadły. Ja nie wiem, czy oni mnie podpuszczają, czy co. Jeśli  tak, to aż za dobrze, bo po prostu ręce mi opadły. Pamiętacie, jak Tusk z Lechem Kaczyńskim rozprawiali wspólnie u tego ostatniego w sprawie wcześniejszych wyborów? Wtedy jakoś zaszłości piaskownicze Prezydentowi nie przeszkadzały. Mam rozumieć, że tak się mu teraz przypomniało? Czy może trzeba go przytulić, bo PiS nie wygrał wyborów?

Klika uwag.

Co do dzisiejszych i ostatnich wydarzeń w polskiej polityce, opinia publiczna ma wiedzę zbyt małą, by na tę chwilę można było pokusić się o jakieś obiektywne wnioski. Chciałbym napisać tylko o kilku sprawach, które można, według mnie, obecnie obiektywnie ocenić i zanalizować.

Od początku pomysł LiS, który szczególnie propaguje Giertych, a wedle którego to pomysłu Janusz Kaczmarek miałby zostać premierem nowego “technicznego” rządu, jest pomysłem poronionym. Jest to pomysł absurdalny, bo został przedstawiony już po tym, kiedy zaczęło być głośno o podejrzeniach wobec Kaczmarka. Wydaje się oczywiste, że osoby, co do której istnieją takie podejrzenia, jak to ma miejsce w wypadku byłego MSWiA, nie wolno robić premierem. Najpierw trzeba wyjaśnić wątpliwości i dopiero po oczyszczeniu z zarzutów możliwe są takie kroki, jak wysuwanie kandydatury Janusza Kaczmarka na stanowisko premiera. A w ogóle to dlaczego nagle Giertychowi tak się spodobał Kaczmarek? Jest to kolejny dowód na słuszność tego, o czym pisałem już spory czas temu. Z tym, że w tym wypadku społeczeństwo zachowało więcej zdrowego rozsądku niż politycy. Pozornie. Bo Giertych z Lepperem przecież też to wiedzą, ale z ich strony to jest głupota celowa. Skoro poróżnili się z PiS, no to jak możnaby nie poprzeć Kaczmarka. Bo skoro PiS jest przeciw Kaczmarkowi, to trzeba być za Kaczmarkiem – oto logika Giertycha.

Zaintrygowała mnie wypowiedź Kalisza na temat dostępu do informacji o akcjach CBA w świetle prawa. Spośród wypowiedzi, z którymi zetknąłem się wczoraj, uważam ją za najistotniejszą. Powołując się na ustawę o CBA i na Konstytucję, powiedział Kalisz, że wiedzę na temat operacji CBA ma prawo posiadać wyłącznie Ziobro. Pytanie nie powinno wobec tego brzmieć: Czy Kaczmarek ostrzegł Leppera? Pytanie powinno brzmieć: Jakim prawem Kaczmarek o akcji CBA miał wiedzę? Nawet premier nie miał prawa wiedzieć. Dlatego bezprawny przeciek nastąpił wcześniej i dopuścił się go ten, kto o akcji CBA powiedział Kaczmarkowi.

Po raz kolejny słyszałem dzisiaj z ust polityka PiS – “Jeśli ktoś jest uczciwy, może spać spokojnie”. To samo zdanie kieruję do PiS i do Kaczyńskiego. Jeśli wszystko jest w porządku i w Polsce – jak to twierdzi Jarosław Kaczyński – przywracana jest normalność, to dlaczego PiS broni się przed komisją śledczą? Gdyby wszystko było w porządku i PiS nie miałby sobie nic do zarzucenia, to poparłby powołanie komisji śledczej (ew. komisji śledczych). Widać jest inaczej. Poza tym, gwiazdy PiS gdzieś się pochowały. Wszędzie wysyłają Putrę, w Sejmie na pytania odpowiada jakiś Czartoryski. Gdzie są ci wielcy PiSu?

Na koniec dwie rzeczy. Pierwsza to cytat z Leppera, który mnie totalnie rozbawił. “Tam w kotle na samym dole będzie pan mieszał” (do Putry). Po drugie, podpowiedź dla dziennikarzy – to jest J-A-R-O-M-I-R, nie Jarosław (Netzel).

Autożałoba Polaków wskazana.

Niestety potwierdziło się to, o czym pisałem poprzednio. Narodowa żałoba ma być zdeptana. The Rolling Stones dają dziś koncert w Polsce i wbrew wcześniejszym planom, aby koncert zaczął się już po północy, kiedy żałoba się skończy, muzycy zagrają dzisiaj tj. w środę. Sonda na Interii, w której to sondzie wzięło dotychczas udział 1666 osób pokazuje, że aż 75 proc. tych, którzy wzięli udział w badaniu, chce koncertu. No i po co nam była ta trzydniowa żałoba, panie Prezydencie? W ten sposób ofiary zostaną upokorzone, bo podczas gdy telewizja nie nadaje komedii, nie odbywają się imprezy, flagi spuszczone są do połowy masztu, fałszywy spokój przerwą The Rolling Stones. I nie jest to wyłączna wina zespołu czy organizatorów. Po prostu oni wiedzą, że ludzie i tak przyjdą, bo wiedzą, że ta żałoba to od początku cyrk i nie odczuwają żadnej potrzeby refleksji i spokoju. Jednak summa summarum koncert nie powinien się odbyć. Mimo tego, że ta żałoba to szopka, to skoro już ta szopka jest, to niech by się ona skończyła bez tego koncertu.

PS.

Stan na godzinę 12:21 – w sondzie Interii wzięło już udział prawie 13 i pół tysiąca osób. Wynik nie drgnął.

Trudne słowa.

Nie chciałem pisać na ten temat, ale zmieniłem zdanie. Chodzi o tragiczny wypadek autokaru we Francji. Właściwie chodzi nie o sam wypadek, a o wydarzenia mu towarzyszące.

Jak zwykle przy okazji tragedii mam do czynienia z obłudą. Obłudą przede wszystkim dziennikarzy. Wiele dałbym, żeby zobaczyć, czy po wyjściu ze studia “Faktów” Pochanke jedzie do domu i płacze lub modli się za ofiary. Po tym, co zobaczyłem, myślę, że powinienem spodziewać się, że tak właśnie postąpi. Nie podoba mi się szum medialny wokół płaczących ludzi. Filmowanie, jak ludziom puszczają nerwy, filmowanie ich, jak nie wiedzą, co począć i co gorsza polowanie na takie momenty to nie jest misja mediów. Media to są hieny. Widziałem w materiale, jak kamerzysta biegł za kimś bliskim poszkodowanej osoby i zabiegając mu drogę gorączkowo coś mówił. To nie jest potrzebne.

Proszę sobie wyobrazić, jak czuć się musiał Lech Kaczyński modląc się na miejscu katastrofy, podczas tych wszystkich “pstryków” i błysków – bo te hieny nie dadzą człowiekowi spokoju nawet podczas modlitwy. Nie jest chyba możliwe skupienie się na modlitwie w takiej sytuacji. Po drugie, czy Lech Kaczyński rzeczywiście się modlił, czy tylko wykonał gest właśnie pod media? W tym drugim przypadku, błyski i hałas na pewno nie byłyby przeszkodą, a koniecznością.

Denerwuje mnie narzucanie przez media Polakom żałoby. W bardzo potrzebnym, nadal aktualnym i ostrzejszym od mojego felietonie Ziemkiewicza padły godne uwagi słowa:

Nikt nie jest w stanie aż tak się przejąć tragedią kogoś, o kim tylko słyszał. Owszem, możemy wykonać jakiś gest solidarności. Wpłacić na ofiary, pójść na mszę, spuścić flagi, powstrzymać się przez jeden dzień. Normalny człowiek współodczuwa z innymi i chce jakoś okazać swe współczucie. Jakimś gestem. To jest szczere, ale z natury rzeczy trwa chwilę.

To jest sedno. Rozdmuchiwanie tragedii służy tylko jej deptaniu. Za pomocą przesady niszczy się autentyczność, jak wiadomo – lepsze jest wrogiem dobrego. Te akcje medialne i wyczyny polityków są obłudne i upokarzają ofiary i ich bliskich. I trzeba zacząć o tym mówić głośno, bo ta narzucona nam poprawność polityczna może nas w końcu zdominować. Choć przyznaję, że więcej jest już głosów przeciw temu spektaklowi niż przy okazji ostatnich żałób narodowych. Dziś w “Wiadomościach” czy innych “Faktach” prowadząca powiedziała, że oficjalna żałoba trwa trzy dni, dalsza – we własnym zakresie. A przecież jeden dzień żałoby narodowej byłby najbardziej odpowiednim, godnym sposobem oddania hołdu ofiarom wypadku. Reszta jest obłudą, żałobą na siłę, która będzie zdeptana i zlekceważona, bo zdecydowana większość nie będzie zwracać na nią uwagi.

Absurdem jest przeznaczenie 100000 zł przez Premiera i 10000 zł przez Kancelarię Prezydenta dla rodzin ofiar. Cynicy mogą zacząć o dyskusji na temat korzystniejszej dla rodziny śmierci. Jak umierać, to w spektakularnym wypadku, dobrze jak za granicą. Rodzina ofiary, która zginęła przez weekendową trąbę powietrzną, nie ma co liczyć na chociaż tysiąc od Premiera i Kancelarii Prezydenta razem wziętych. Czemu on nie zginął na tej pielgrzymce? – ma się zastawiać rodzina ofiary?

Zobacz też:
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/za-tydzien-zginie-kolejnych-100-osob,948768
http://interia360.pl/polska/artykul/idiotyzm-narodowej-zaloby,228

Kwaśniewski, patron LiD.

Po przeczytaniu tego artykułu przyszło mi do głowy kilka refleksji. Zdaje się, że Kwaśniewski jest przekonany o tym, że LiD nie ma szans na samodzielne utworzenie większościowego rządu. Biorąc pod uwagę fakt, że LiD to przecież nie jest żadna partia, tylko – jak to się mówi – szeroki blok lewicy i centrum, widać już na początku, że to twór tyleż marny, co nieudolny. LiD to już jest koalicja i to nie byle jaka (pod względem ilościowym oczywiście). SLD, SdPl, UP i Partii Demokratyczna nawet połączone nie są w stanie uzyskać tyle głosów, żeby móc samodzielnie stworzyć rząd. Ja to wiem, Wy to wiecie, ale nawet patron Aleksander Kwaśniewski to wie. Wie, bo już mówi, że “wiąże nadzieje z Donaldem Tuskiem” (patrz link powyżej). Taki powrót do polityki, gdzie żeby rządzić trzeba stworzyć 10 koalicji, poczynając od poziomu startu w wyborach, a nie wiadomo gdzie kończąc, to nie jest nic godnego poklasku. To ma być ten spektakularny powrót Kwaśniewskiego? Polska Agencja Prasowa podała, że Rada Programowa LiD, w skład której weszli liderzy partii tworzących ten twór, zaczęła się sprężać i program LiD ma być gotowy już nawet do końca sierpnia. Ciekawe, co będzie zawierał ten program, jak się wytnie krytykę i krytykanctwo obecnego rządu. Jak na razie, poza właśnie krytyką i krytykanctwem, nic od Kwaśniewskiego, ani żadnego LiDowca , w kwestii programu nie słyszałem. Najgłośniejsza była dotąd kwestia stosunku do PO. Olejniczak zbeształ Platformę, Kwaśniewski wiąże z nią nadzieję – ot jedność LiDu. Przy okazji widać, jaki z Kwaśniewskiego lewicowiec, skoro tak prze ku partii konserwatywnej, jaką jest PO. Wątpię, żeby światopogląd lewicowca i konserwatysty pasował na tyle, żeby nie mając noża na gardle, na ileś tam tygodni/miesięcy/lat (wszak u nas to nigdy nie wiadomo) przed wyborami, Kwaśniewski marzył o Tusku. O tak! Co do kwestii homoseksualizmu, to PO i SLD by się pogryźli jak Tyson z Holyfieldem! Właściwie to wszyscy wiedzą, że Kwaśniewski nie jest lewicowcem. Podobno ma zapędy liberalne, jak to się powszechnie uważa. Ale gdzie nawet liberalnemu lewicowcowi do PO?! A on tu już ręce i nogi do nich na nie wiadomo ile jeszcze przed wyborami wyciąga! To jest, Proszę Państwa, wiedzący, że, bez 10 koalicji na krzyż, premierem nie będzie, karierowicz i polityczny przedsiębiorca.

Giertychy

Giertychy

Piękna to saga,

Franciszek, Jędrzej, Maciej, Roman.

Giertychów to saga,

Kto nie zna, niech natychmiast skona!

Franciszek – Giertychów polityczny protoplasta,

Zatroskany o losy gospodarki państwa.

Jędrzej – polityk w służbie swego narodu,

Odkrył, że wszystko przez Żydów, Prusaków i Masonów.

Maciej – naukowiec, w pełnym znaczeniu słowa.

Kreacjonizm… Toż to teoria naukowa!

Roman – minister, wicepremier, szef partii.

O wychowanie dzieci należycie walczy.

I choć ewolucji biologicznej w dziejach nie było,

Na ewolucję Giertychów popatrzeć miło.

Lech “Zakała” Wałęsa

Jedynym przemawiającym do mnie argumentem, dlaczego ten filister jest najpopularniejszym Polakiem w USA, jest wypowiedź Krasnodębskiego, że w angielskim tłumaczeniu słowa Wałęsy brzmią poważniej. To mnie przekonało. No bo gdyby Amerykanie rozumieli tę prostacką, choleryczną paplaninę, która z językiem polskim mało ma wspólnego, to mam nadzieję, że nie zaprosiliby Wałęsy, jako jedynego przedstawiciela kontynentu europejskiego, do niesienia flagi podczas ceremonii rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City. Mówią, że szlachectwo zobowiązuje, ale co tam. Wałęsa nigdy nie myśli zanim powie. Nigdy. Jego wypowiedzi są prostackie pod względem formy i treści. Poza tym, jakby wyłączyć głos, to i tak widać, że nic mądrego tam nie stoi. Za wypowiedzi typu “jedno tu tylko słowo pasuje: S-syn” lub “Durnia mamy za prezydenta!” powinna ta święta krowa zapłacić. Taki Hubert zszedł do sklepu na chwile, wyzwał prezydenta i miał spektakularny proces. Od waszego przywódcy narodu, waszej legendy powinniście wymagać chyba czegoś więcej. Ale nie. Wałęsa może powiedzieć, co chce. Dlaczego? Bo to Wałęsa. Od jakiegoś roku Lechu (ztj TW Bolek) lansuje się na Gadu-Gadu. Nie mam jego numeru na liście, ale ma go mój brat. Zamieszczam tu kopię tego, co mój brat dostał przez gg od Lecha:

“Kłaniam się i Pozdrawia Lecha Wałęsa pod adresami;;

http://www.mojageneracja.pl/1980 http://www.lwarchiwum.home.pl

Wszystko dosłownie co otrzymałem z IPN publikuję .Nie publikuję natomiast otrzymanych oddzielnych listy nazwisk tak agentów jak i pracowników komunistycznych służb [[na razie ]

Polecam szczególnie ponad 700 strony Archiwum oryginalnych dokumentów z IPN z otrzymanych7000 ale pozostałe dokumenty są z zatartymi nazwiskami .Czekam na odkrycie tych nazwisk i wtedy pozostałe wszystkie opublikuję

Przejrzyj i odpowiedz sobie i mnie kto więcej złego zrobił w czasie walki o Wolną Polskę–SB z Komunistami ? / czy kolesie ?

Panie Prezydencie, ale po co to wszystko, teraz trzeba budować Polskę a nie

>wracać i wracać do tego co było, żyjmy tym co będzie

>Odp; LW

>Sprawy są poważne , jestem atakowany , a największe, najmądrzejsze Polskie

>zwycięstwo niszczone i w zdradę zamieniane . nie mam wyboru muszę stawać w

>obronie prawdy i godności zwycięzców

walesa 7:57:36

przed szarlatanami z Torunia i

>wszelkiego typu popaprańcami .

 

Polska nierządem Kaczyńskich stoi

 

To anarchia! Walka władzy ze wszystkimi. Kontrolowane wycieki i niszczenie Polski zagranicą. Fale protestów społecznych zatrzymywane kolejną listą agentów i aresztowaniami. A w anarchii nawet słowa na „s” są za słabe.

 

Użyłem takiego zakrytego słowa w reakcji na kompromitujący Polskę wywiad prezydenta Kaczyńskiego dla francuskiej telewizji. Jak widzę, każdy je jakoś interpretuje i dopisuje odpowiednią treść. Nie komentuję tego, nie ujawniam mojego zamiaru i intencji, chociaż po wczorajszych występach takich ludzi, jak Kurski, Szczygło czy Ziobro, każde nawet najmocniejsze skojarzenie z tym skrótem okazuje się za słabe. Ciekawe, że najostrzej rozszyfrowują to słowo ludzie z otoczenia prezydenta Kaczyńskiego. Czyżby nie nasuwało im się żadne inne określenie na swojego szefa? Odbiór społeczny tego skrótu powinien dawać prezydentowi do myślenia! Na nieznośną anarchiczną rz

walesa 7:57:36

eczywistość w Polsce brakuje słów. A zaczęło się tak niewinnie od „sp….aj, dziadu”.

To nie w słowach problem. One tylko mówią o fatalnym klimacie stworzonym przez tych nienawistnych i zakompleksionych „ludzi z brzytwą”. Za chwilę będziemy mieć powtórkę z czerwca 1992. Wtedy udało się uchronić kraj przed anarchią w wykonaniu nieodpowiedzialnych – tych samych – ludzi, którzy teczkami chcieli ratować swój polityczny byt. Dzisiaj taki scenariusz może się powtórzyć, ale z gorszym tragicznym finałem. Problemy służby zdrowia, falę protestów i frustracji społecznych chce się zatrzymać nową listą agentów. Mamy teraz listę „500”. Może trzeba cały naród wpisać na taką listę. Lekarzy, nauczycieli, dziennikarzy, jeśli oczywiście nic nie znajdzie na takich prowodyrów strajków i nieposłusznych CBA. Na listach będą wszyscy, oprócz dwóch małych ludzi i ich kilku przybocznych aż w końcu sami się nawzajem powpisują. Wcześniej jeszcze zdążą nas skazać na izolację w Europie, skłócą z Rosją i z in

walesa 7:57:36

nymi sąsiadami, bo nie rozróżniają racji stanu od własnej racji maniakalnej.

Ostrzeżenia głosi na świecie prezydent Kaczyński. Mówi w tym samym wywiadzie, że „po 1989 roku powstał układ oparty na nieuzasadnionych przywilejach osób związanych z poprzednim systemem. Podważyliśmy ten system, nie ma ludzi nietykalnych. Nikt nie może stać ponad prawem. W imię obrony demokracji broniono nieuzasadnionych przywilejów”. W ten sposób przedstawia na arenie międzynarodowej swój kraj i wielkie zwycięstwo Polski nad komunizmem prezydent RP. Ten, który powinien dbać o wizerunek Polski na świecie i chronić symbole najlepiej rozpoznawalne. I z lekkością stwierdza, że nikt nie może czuć się niewinny, nikt nie jest nietykalny.

To oczywiste, że przyjmowanie i głoszenie takiej teorii zmian w Polsce to nic innego jak podważanie naszego narodowego sukcesu. To burzenie w oczach świata wiarygodności kraju, który jest postrzegany – z dala od naszego wewnętrznego piekiełka – jak właśnie kraj sukcesu i zw

walesa 7:57:36

ycięstwa. Teraz jest to niszczone. I to przez kogo – przez przywódców państwa, którzy zapomnieli, że byli uczestnikami tego procesu – pewnie bez ich udziału i przeszkadzania efekty byłyby dużo lepsze. Teraz łudzą się, że po zburzeniu wszystkiego zbudują cokolwiek lepszego. Jaka to budowa widać przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

Nie mogę milczeć w takich sprawach. Nigdy nie miałem w zwyczaju atakować urzędującego prezydenta zagranicą. Przekonywałem na świecie: „ci Kaczyńscy nie są tacy straszni, jak myślicie, to wcale nie antysemici, jak twierdzicie, to nie tacy populiści, jak głosicie. Wcale nie chcą wyprowadzić Polski z Unii, nie chcą walczyć ze wszystkim, jak słyszę od Was. Zrozumcie ich, to polscy patrioci, chcą dobrze”. Tak starałem się przekonywać, bo tak widziałem swoją rolę. Nawet Kwaśniewskiego, którego, delikatnie mówiąc, nie darzyłem sympatią, nie atakowałem. Jak już mówiłem nieraz, na arenie międzynarodowej należy występować razem. Namacalny efekt był na Ukrainie,

walesa 7:57:36

kiedy najpierw ja, a potem prezydent Kwaśniewski wsparliśmy Pomarańczową Rewolucję. Dziś widzę, że z obecnym prezydentem chyba nie byłoby to możliwe. Po pierwsze, by się bał, a po drugie, po trzecie i czwarte też by się bał. Bałby się stanąć przeciwko Kuczmie, bałby się wystąpić przed rewolucjonistami, no i bałby się, co powie jego brat, bo od lat on o wszystkim decyduje i manipuluje. I te manipulacje zasłaniają ich kompleksy i słabości. Na szczęście, nie całkiem, bo fakty mówią wiele. Nie podniosłem larum, kiedy Kancelaria Prezydenta zablokowała moje spotkanie z prezydentem Bushem, bo zależało mi na powodzeniu tej wizyty. Razem naprawdę można było osiągnąć więcej dla Polski. Kiedy to spotkanie okazało sie klęską Kaczyńskiego zwróciłem na to uwagę. Starałem się nie zauważyć żałosnego incydentu z zasłonięciem na wywiad z prezydentem Kaczyńskim nazwy lotniska w Gdańsku im. Lecha Wałęsy, ale teraz widzę, że trzeba takie rzeczy pokazywać, bo są mocno przemyślane i tworzą ciąg intryg

walesa 7:57:36

.

W tych grach i manipulacjach poszli ustami prezydenta tym razem za daleko. Takie świadectwo o Polsce i o mnie daje prezydent przed francuską opinią publiczną, przed tą samą, która kochała Solidarność:

(…) Wałęsa doszedł do władzy z ideą doprowadzenia do końca rewolucji „Solidarności”. Najpierw wsparł się na najbardziej radykalnej części społeczeństwa, przede wszystkim na antykomunistach, a następnie swoją władzę oparł na dawnych tajnych służbach komunistycznych”. Dziennikarz: A więc to on zdradził? „Oczywiście, że on. Powtórzę jeszcze raz: to, co mówię, nie jest skomplikowane, ponieważ ówczesna rzeczywistość nie była tak złożona. Opierając się na opozycji przekonał byłych komunistów, że oni są najlepsi, aby rządzić. Tak już zdarzyło się w historii, to nic nowego, ale trudno uznać to za wierność ideałom „Solidarności”. Dziennikarz: A zatem, czy demokracja w Polsce była zagrożona po 1989 roku? „Tak, do 1995 roku”.

Jakoś nie przypomina tu prezydent, że obaj z bratem Jarosła

walesa 7:57:36

wem pracowali w mojej Kancelarii i tego zagrożenia nie widzieli we mnie. Tylko wszędzie wokół węszyli spiski i zdradę, a sami porządków antykomunistycznych nie chcieli robić. Jakimi byli antykomunistami pokazali w 1995, co nawet przypomina prezydent:

„A jeśli często mi zarzucano, mnie i mojemu bratu, że sukces Kwaśniewskiego był dla nas ulgą, to przyznam, że tak było. Ja wiem, że to spowoduje zgrzytanie zębów wielu antykomunistów polskich, że to nie jest politycznie poprawne, ale tak – przyznaję to, ponieważ uważałem, że Kwaśniewski, nawet jeśli jest człowiekiem z innej opcji politycznej niż moja, był mniejszym zagrożeniem dla demokracji, niż Wałęsa”.

W ten sposób opisuje urzędujący prezydent Polskę. Tak opisuje Solidarność, bo jestem na świecie symbolem tej wielkiej Solidarności (nawet jeśli obecna władza próbuje to korygować), Solidarności, której, jak widać coraz wyraźniej, nie rozumieli Kaczyńscy. Przecież mówią światu, że ta cała Solidarność to zwykła zdrada, a prawda

walesa 7:57:36

jest tylko po ich stronie. Czy ja mogę i powinienem w tej sytuacji nadal bronić ich zagranicą, świecić oczami i nadstawiać karku? Wierzyłem, że dla dobra Polski muszę. Oni skutecznie pozbawiają mnie takiej wiary!

 

A ja tym razem przyjechałem do Francji, żeby walczyć o Expo 2012 dla Polski. I taką mam zapłatę od prezydenta…”

 

Inteligentnemu człowiekowi nie trzeba chyba tłumaczyć, że lawirując na temat użytego przez siebie zwrotu “S-syn”, Lechu się ośmiesza. Właściwie osiągnął taki poziom, że co niektórym jest go pewnie po prostu żal. On nie zdradzi, co miał na myśli, niech każdy rozszyfrowuje to, jak chce. No dobrze, więc jak można to rozszyfrować? “S-syn” to może być “Skurwysyn” albo “Sukinsyn”. Innej możliwości nie widzę. Za to mogę powiedzieć, że takiej superpersonie, na jaką się Lechu kreuje, to raczej nie przystoi. Po pierwsze, nie wyobrażam sobie publicznych wypowiedzi takiego typu o głowie jakiegokolwiek państwa!

Jeszcze raz zacytuję fragment:

“Czyżby nie nasuwało im się żadne inne określenie na swojego szefa? Odbiór społeczny tego skrótu powinien dawać prezydentowi do myślenia!”

Po tych słowach można się zacząć zastanawiać, czy Wałęsie nie spadł sufit na głowę. No powiedz mi, Wałęsa: Jak można ten skrót odebrać?! Na jakie sposoby superinteligentny gościu, niczym Waldek z Cargo, Lech Wałęsa interpretuje skrót “S-syn”??

Oczywiście musiało zostać przypomniane “Spieprzaj dziadu!”, a jakże! Ba, według Wałęsy, od tego się wszystko zaczęło. Tylko, że ni jak ten wtręt o “Spieprzaj dziadu!” pasuje do jego wypocin. Bo niby co wszystko się zaczęło od tego?!

Lechu mówi:

“Takie świadectwo o Polsce i o mnie daje prezydent przed francuską opinią publiczną, przed tą samą, która kochała Solidarność(…)”

i oczywiście ma amnezję, że to on pierwszy wydał świadectwo o polskim prezydencie. Przecież Kaczyński został poproszony przez telewizję francuską o komentarz na temat wypowiedzi Wałęsy. Ale mam nadziej, że nikt się nie dał tym tanim chwytom Wałęsy. Skoro myśli, że takimi trikami kogoś przekabaci, to się myli. Ale z drugiej strony… na co więcej stać Lecha?

Kolejny cytat:

“Przecież mówią światu, że ta cała Solidarność to zwykła zdrada(…)”

Kolejna próba manipulacji ze strony Wałęsy. Kaczyńscy tak nie mówią. Mówią o tym, że Wałęsa zdradził ideały “Solidarności”, a nie, że “Solidarność” była zdradą.

Dalej:

“Czy ja mogę i powinienem w tej sytuacji nadal bronić ich zagranicą, świecić oczami i nadstawiać karku? Wierzyłem, że dla dobra Polski muszę. Oni skutecznie pozbawiają mnie takiej wiary”.

Znowu próba wciśnięcia, że to Kaczyński pierwszy zaatakował Wałęsę w zagranicznych mediach. Dla ścisłości wywodu, napiszę: Było odwrotnie.

Właściwie to Lechu sam tym swoim gadaniem wbił sobie gwóźdź i ci, którzy się jeszcze nie przekonali jaki jest Lechu, to już się nie przekonają. Więc jeśli przeczytałaś to wszystko, Twoje zdanie zostanie pewnie takie samo. Jeżeli miałaś Lecha za bohatera i autorytet, to pewnie nic się nie zmieniło. A jeśli miałaś takie zdanie jak ja, to je zachowałaś.

Blog definitions.

These are some of the definitions I found on one of my favourite websites – www.urbandictionary.com. As they say “Urban Dictionary is a slang dictionary with your definitions.” I agree with these definitions I pasted here. I found it amusing to read some of them, too. The most balanced opinion I found, seems to be the Vladimir’s one.

2. livejournal

the reason losers like me wake up each morning

today i went to school. now i am home. like omg comment and love me

by hectoliter

 

1. blog

n.
Short for weblog.
A meandering, blatantly uninteresting online diary that gives the author the illusion that people are interested in their stupid, pathetic life. Consists of such riveting entries as “homework sucks” and “I slept until noon today.”

by NGX


2. blog

a place where people bitch about their daily activities which nobody is interested in. topics like why they argue with boyfriend and how they end up together at last, daily aneroxic activities like drinking blended organic fruits and vegetable for breakfast, lunch and dinner, talking about cutting themselves with a razor blade and how good they felt, bitch about their shopping activities and what they got.

just another way to seek attention and sympathy from other people.

Sample of a blog entry:
Today i argued with my babypooh, he got mad a me just because justin asked me out for lunch, he ended up ignoring me and not calling me. i don’t know what i’ve done wrong and why am i crying over it right now. it’s just stupid, he’s not the man that he used to be, i still remember how he treats me when we first started, it was all so nice and perfect. but now, we’re like arguing over small matters almost every week. i don’t think i can take this anymore, i’m just tired of this relationship.

owh look, someone actually commented on my previous entry.

by Uncle Bob

4. blog

A recent and disturbing trend on the internet. A blog lets people easily post comments onto a webpage. While blogs have many purposes, some of which can be useful, most people seem to use blogs as a way of having an online diary. These people have such massive egos and are so narcissistic that they believe that other people would be interested in reading their pointless ramblings. Even more disturbing is the fact that many people have such boring lives that they have nothing better to do than to read these stupid online diaries. They just feed the egos of the “bloggers” and encourage them to continue posting nonsense. Hopefully, “blogging” will turn out to be just a fad that passes quickly.

tim: Hey i just set up a blog on my website.
joe: What have you written in it?
tim: Oh just some random drivel.
joe: Sounds like the typical blog.
tim: Yeah, but plenty of people will still read it, and that will make me feel special.
joe: That’s sad.
tim: I know.

by whodey

6. blog

Short for weblog. Blogs originally had purpose when the few people who had them actually had interesting and/or informative things to say. These blogs still exist, and are quite enjoyable to read, however the advent of blogger.com and livejournal.com has changed this once meaningful application into utter shit, allowing every day idiots to write about how shitty their lives are and why everyone should care.

Good Blog: Informative news, real humor and entertainment. Often build and published by someone with a brain.

Bad Blog: “School sucks”, what you had for lunch, why your depressed because your 14 year old boyfriend dumped you and its the end of the world.

by Vladimir

1. blogalicious

(adj.)
1. The state of being in which one finds joy in updating one’s
blog.
2. A
blog or blog entry that one finds highly enjoyable.

“I’m feeling particularly blogalicious today!”
“That is one blogalicious entry there!”

by Rann

O braku altruizmu

W podręcznikach piszą, że potrzeba altruizmu jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Czyżby? Ludzie bardziej przejmują się byle jakim katarkiem niż drugim człowiekiem. Swiat jest skąpany w próżności. Tylko “ja”,”mnie”, “mi”.

Oto kilka przykładów statusów z mojej listy w komunikatorze (nie specjalnie zebranych, ot tak właśnie z czasu, kiedy to piszę): “ta cisza prowadzi do nienawisci….zawsze tak jest :/”, “Everytime he call – I come… but this time I think about ME! “, “nie ważne z kim możesz być.ważne bez kogo nie potrafisz żyć”, “i co teraz? ;/”

Właściwie nie pamiętam, żeby ktoś był przygnębiony z powodu jakiegoś problemu drugiej osoby. Nie pamiętam, żeby ktoś martwił się o kogoś. Egocentryzm opanował człowieka. Jakaś moda nastała, żeby się nad sobą użalać. Jak ktoś nie ma na co się żalić, to wymyśla takie rzeczy, że w ogóle nic na to nie odpowiadam, bo mi sił brakuje. Internet to ich główne narzędzie. Proszę zajrzeć na stronę nlog.org (ciężko się ładuje, bo serwer pewnie ma migrenę od tych wynurzeń). Wytworzyło się tam specyficzne środowisko. Bo oprócz tego, że każdy z Blogowiczów jest, najdelikatniej mówiąc, egocentrykiem, to jednak nie brakuje tam wcale, oczywiście fałszywego, altruizmu. To jest jakieś towarzystwo wzajemnej adoracji. Piszą rzeczy typu: Dziś kupka już troszkę lepsza, ale brzuszek nadal boli:(((. Jak ktoś chce sobie poczytać, jaki człowiek umie być głupi, to polecam ten przyczółek. Z takich szerzej znanych w internecie person – “wielka” internetowa “gwiazda”, “diva” byś rzekł! (śmiech) – też ma swoje popisy na nlog.org. Przynajmniej kiedyś miała, ale pewnie nadal to kontynuuje. No bo kto by się oparł pokusie?! Skoro dziennie czytało ją pewnie z kilkaset osób. Już nie wspomnę o blogach samobójczych – to jest dopiero piękne! Sam Goethe mógłby się niejednego nauczyć. Ale pisać o tym można w nieskończoność… Chodzi mi o to, że ludzie zapomnieli o swoich bliźnich, o jakiejkolwiek formie nawet nie pomocy, ale choćby dostrzeżenia problemów drugiego człowieka. Nie sięgają dalej niż czubek własnego nosa. I o to krzyczę. Niech człowiek będzie choć trochę bardziej ludzki!